Przejdź do zawartości

Strona:PL Maria Konopnicka - O krasnoludkach i o sierotce Marysi.djvu/047

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.


U


VI.

Umilkł Koszałek-Opałek, a dzieci też siedziały cicho, bo im się zdało, że w borowych szumach słyszą głos owego dębu prastarego. Po chwili dopiero odezwie się Józik Srokacz.
 — A z Bożętami co się zaś stało?
 Że jednak Koszałek-Opałek milczał, zadumany o tych dawnych czasach, zaczęły go dzieci ciągnąć za opończę, wołając jedno przez drugie.
 — Powiadajcie, Krasnoludku! powiadajcie! Co się z Bożętami zrobiło?
 Ocknął się tedy z zadumania mąż uczony i tak dalej prawił.

 — Żyły jeszcze Ubożęta po chatach i po wsiach z ludźmi dosyć długo; ale coraz były smutniejsze, coraz słabsze i coraz mniejsze. Więc już i ludzie nie woływali ich tak często ku pomocy. Jeszcze póki Piast