Strona:PL Marek Aureliusz - Rozmyślania.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
112
KSIĘGA VI — VII

55.  Jeżeli żeglarze łajali sternika, a chorzy lekarza, czyż mieli wzgląd na co innego, niż na to, jakby jeden mógł ocalić podróżnych a ów uleczyć chorych?
56.  Ilu to ludzi, z którymi razem wszedłem w świat, już odeszło z tego świata!
57.  Ludziom chorym na żółtaczkę miód wydaje się gorzki. A woda straszna dotkniętym wścieklizną. A chłopcom piłka piękna. Czegóż się więc unoszę? Czy sądzisz, że złudzenie ma u ciebie siłę mniejszą, niż żółć u chorego na żółtaczkę, a jad u człowieka dotkniętego wścieklizną?
58.  Nikt ci nie wzbroni żyć w myśl prawa twej natury, a wbrew prawu wszechnatury nic ci się stanie.
59.  Kim są ci, którym ludzie chcą się podobać! Jakich też spodziewają się korzyści. A ile trudu na to poświęcają! Jak szybko wieczność pochłonie wszystko! I ile to już pochłonęła!

KSIĘGA VII.

1.  Co to jest przewrotność? Jest to to, co często widziałeś. I przy każdym zdarzeniu niech ci zaraz przyjdzie na myśl, że jest to, co często widziałeś. Wogóle i tu i tam znajdziesz to samo, czego pełne są dzieje starożytne, średniowieczne i nowożytne, czego teraz pełne są państwa i rody. Nic nowego. Wszystko i zwyczajne i krótkotrwałe.
2.  Żyją zasady. Jakże bowiem inaczej mogłyby umierać, jeżeli odpowiednie wyobrażenia nie zgasły, których ciągłe wzmacnianie od ciebie zależy. Mam moc wydania odpowiedniego sądu o pewnej rzeczy. Jeżeli tę moc mam, po cóż się niepokoję? Co jest po za moim umysłem, nie ma zgoła żadnego wpływu na mój umysł. Zrozum to —