Strona:PL Luís de Camões - Luzyady.djvu/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


50.  „Tak szyki Maurów mieszają się, chwieją,
W nagłym pośpiechu ledwo za broń chwycą;
Stanęli — jeszcze rumaki nadzieją!
I straszny atak ponieśli konnicą.
Portugalczykom ramiona nie mdleją,
By spotkać wroga dzidy, jak las świecą:
Tysiące Maurów na ich ostrzach legły,
Tysiące z krzykiem: Allach! z pola zbiegły.

51.  „Tak było silne, tak śmiałe to starcie,
Iż góry mogłoby ruszyć z podstawy;
Na równi z panem koń walczy zażarcie,
Koń — ów Neptuna dar ziemi łaskawy:
Ze wszech stron ciosy lecą nieprzeparcie,
Na wszystkie strony zakipiał bój krwawy:
Zbroje, kolczugi Luz zwycięsko płata,
Rąbie pancerze, tnie, siecze i zgniata.

52.  „Skaczą po polu odsieczone głowy,
Tam — nie wiész czyje martwe członki w kupie,
Owdzie jelita drgają — tam tułowy,
I lica sine, blade, straszne, trupie.
Zasłało wojsko cały plac bojowy,
Potokiem spływa krew, co z trupów chlupie,
I pola barwa pokryła niezwykła,
Pod krwi purpurą ich zieloność znikła.

53.  „Zwycięża Alfons — milkną gwarne szumy,
Wojsko trofea i łupy zdobywa:
Legły rozbite Maurytanów tłumy,
Trzy dni król wielki w polu wypoczywa.
I na swéj białéj tarczy, pełen dumy.
By pamięć chwały pozostała żywa,
Jak w liczbie pięciu polegli mocarze,
Niebieskich tarczy pięć malować każe.

54.  „Na tarczach znaczą srebrników trzydzieści,
Za które Zbawca świata był sprzedany:
Tak barwny pędzel wysila się k’cześci
Boga, co łaską swą wsparł Luzytany;
W krzyż ułożono tarcze — każda mieści
Po pięć srebrników; — cały zaś oddany
Będzie rachunek, gdy tarczę środkową
Raz przeliczywszy — przeliczysz na nowo.