— Proszę pana! — zawołał Włodzimierz tonem oburzenia. — Nie ma pan prawa obrażać mnie. Wszystko jest w zupełnym porządku. Otóż, w samym dniu naszego odjazdu z Sofii, gdy nam pan objawił, że udajemy się w dalszą podróż, pierwszą moją myślą było biedz do księżniczki i zwrócić jej to futro, które stanowiło przedmiot zazdrości jej wszystkich przyjaciółek. Nie chciałem go dłużej trzymać na swoją odpowiedzialność. Kiedym biegł do księżniczki z futrem, przypadek zdarzył, że znalazłem w ulicy, przy której mieści się bank zastawniczy. Nagle przyszła mi myśl: Doskonała sposobność dla dowiedzenia się, ile warte to futro. Wszedłem. Ofiarowano mi 43.000 franków pożyczki.
— I wziąłeś?
— Nie! Powiedziałem: Nie!
— I cóż dalej!
— Fatalność. Urzędnik banku był widać bardzo roztargniony tego dnia. Wydało mu się, że powiedziałem: tak. No i wypłacono mi gotówką 43.000 franków, zanim miałem czas zaprotestować.
— Ale wziąłeś pieniądze?
— Naturalnie, niech pan jednak o mnie źle nie sądzi! — rzekł Włodzimierz z godnością. Pierwszą rzeczą była myśl, że muszę odnieść księżniczce pokwitowanie zastawu.
— Ach, tak? — zdziwił się Rouletabille, osłupiały, wobec tej bezczelności.
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/33
Wygląd
Ta strona została przepisana.