chlebnym, dziwnie odbijającym od tonu, jakim się dopiero odezwała.
— A więc, odwet! — rzekł Atanazy, który patrząc na Iwanę, poczerwieniał, jak wiśnia.
— Trzeba zaczynać na nowo! — wykrzyknęła niemal wesoło, wyzywająco.
— Żal pani pewnie, że nie ucięłaś mu głowy w chwili, gdym go przyniósł? spytał przytłumionym głosem Kietew i spojrzał dziwnie przenikliwie na Iwanę.
— Naturalnie... mój drogi!
Wykrzyknąwszy to głośno, odwróciła się do niego plecami i zajęła się niezwłocznie czem innem. Kietewa nurtowała widocznie złość, której nie mógł opanować. Rouletobille patrzył na oboje i słuchał, ale nie rozumiał dobrze o co idzie. Czuł tylko, że są tutaj niedomówienia, w których właśnie kryje się cała tajemnica. Sam zresztą trząsł się od pasyi wobec niesłychanego cynizmu Iwany, spojrzał na Kietewa; wejrzenia ich się skrzyżowały. Czy się zrozumieli wzajem, niewiadomo! Atanazy rzekł:
— Dostaniemy w ręce Gawłowa!
— Oczywiście! — potwierdził Rouletabille. I postaramy się, aby nam już poraz drugi nie uszedł.
Iwana zadrżała na całem ciele. Ale powiedziała głosem, który niedwuznacznie świadczył, że sili się na spokój.
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/17
Wygląd
Ta strona została przepisana.