jeźdźcami, oczyszczali pole mieczem i wygładzali przedstawicieli wrogiej rasy.
Chociaż żaden z jadących nie miał złudzeń odnośnie do wojny i wyobrażał sobie do czego jest zdolny człowiek w takim czasie, jednak przy wjeździe do wsi z ust wszystkich wyrwał się jeden okrzyk grozy, na widok zwłok pozbawionych głów, rozprutych brzuchów i krwawych ochłapów porozrzucanych po ziemi.
— To okropne! — biadał Candeur, kryjąc się za Rouletabilla.
Rouletabille milczał, nie był zaskoczony wcale tym widokiem. Widział może straszniejsze obrazy czasu podróży swej po Marokku i Kaukazie, zwłaszcza w Baku i Bolakani podczas walk Tatarów z Armeńczykami.
Nagle przebiegł go prąd elektryczny. Oto tam w dali na skręcie uliczki wiejskiej ujrzał postać kobiecą na koniu. Iwana! Tak to ona. Nie ulegało żadnej wątpliwości. Ale czyż dostrzegła jadących? Niewiadomo, dość, że nagle rzuciła swego konia w szalony galop przesadziła kilka wielkich kup ciał ludzkich, wydała dziki okrzyk i wymachując ponad głową wielkiem jakiemś szabliskiem sypiącem wokół skry, znikła jak widmo w drugiej uliczce wiodącej ku meczetowi, którego wysokie minarety osnute płomykami ognia widać było zdaleka.
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/14
Wygląd
Ta strona została przepisana.