Strona:PL L.M.Alcott - Małe kobietki.djvu/244

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kach pisarskich i na ortografji, martwi mię to, ale mam tyle rzeczy do zrobienia a nigdy niema końca. Adieu, przesyłam czułe pozdrowienia dla papy, kochająca was córka
Amelka Curtis March“.

„Droga pani March!
Ja także dodaję kilka wierszy, by donieść, żeśmy wszystkie zdrowe. Dziewczęta są grzeczne i krzątają się bardzo. Z panny Małgorzaty robi się prawdziwie dobra gospodyni. Wszystko robi się ochoczo i dziwnie prędko. Ludka ciągle coś tłucze przez pośpiech i nad niczem się nie zastanawia, dlatego nie można nigdy wiedzieć co zrobi. Prała suknie w poniedziałek, ale je ukrochmaliła przed wyżęciem, i tak zafarbkowała niebieską suknię, że myślałam, iż umrę ze śmiechu. Eliza jest najlepszą w świecie istotką i stara się pomagać, a taka jest roztropna i uległa! Wszystkiego chciałaby się nauczyć, i nad wiek dobrze kupuje na targu. Przy mojej pomocy robi także rachunki zupełnie zadziwiająco. Jesteśmy bardzo oszczędne; daję dziewczętom kawę raz na tydzień stosownie do życzenia pani, i żywię je tylko prostemi i zdrowemi potrawami. Amelka trochę się gniewa, chciałaby codzień nosić najładniejsze sukienki i jadać łakocie. Pan Artur jest żartobliwy jak zwykle, i bardzo często robi zamęt w całym domu, ale rozwesela dziewczęta, więc mu pozostawiam swobodę. Stary pan przysyła mnóstwo rzeczy; jest trochę męczący, ale ma dobre chęci, i nie mogę nic mówić przeciw niemu. Chleb mi wyrasta, więc tym razem będzie dosyć. Przesyłam ukłony panu March.
Z uszanowaniem
Anna Mullet“.