Strona:PL L.M.Alcott - Małe kobietki.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   147   —


SPRAWOZDANIE TYGODNIOWE.

Małgosia — dobrze.
Ludka — źle.
Eliza — bardzo dobrze.
Amelka — średnio.


Gdy prezydent skończył czytać gazetę, która — wierzcie mi, czytelniczki — jest bona-fide kopją gazety pisanej niegdyś przez bona-fide dziewczęta, — nastąpiły grzmiące oklaski, poczem pan Snodgrass powstał:
— Panie prezydencie i wy panowie, — odezwał się z parlamentarną postawą i tonem. — Podaję wniosek za przyjęciem nowego członka, wysoce zasługującego na ten zaszczyt. Zapewniam was, że będzie szczerze wdzięczny za ten wybór, podniesie ducha naszego klubu i literacką wartość gazety, — przytem jest to gantleman miły i ugrzeczniony. Proponuję pana Teodora Laurence na honorowego członka K. P., którego przyjąć proszę.
Nagła zmiana w tonie Ludki pobudziła dziewczęta do śmiechu, ale wszystkie były jakieś nieswoje i nic nie odrzekły, podczas gdy Snodgrass napowrót zajmował swoje miejsce.
— Będziemy głosować — rzekł nareszcie prezydent. — Kto jest za przyjęciem wniosku, niech powie „tak“.
Po odnośnej odpowiedzi Snodgrassa, nastąpił nieśmiały głos Elizy, co zadziwiło wszystkich członków.
— Osoby przeciwnego zdania powiedzą „nie“.