Strona:PL Krzak dzikiej róży (Jan Kasprowicz).djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jeśli żywot mój skalany,
Czyż tu niema innych rąk,
By mi krwawe zadać rany,
By przysporzyć gorzkich mąk?

Lecz ty nie łudź się! Powoli
Niszczy miłość wrogi los!
Nagła krzywda duszę boli,
Serc nie złamie nagły cios.

Twe nie umrze i me serce
Będzie żyło, mimo krwi,
Tylko w wiecznej my rozterce,
Że minęły wspólne dni.

Ach! smutniejsza, niż łza ludzi,
Zraszająca śmierci łów,
Myśl ta z uśpień nas obudzi
Z wdowich łoży, z ciężkich snów.

Masz-li wolę ukojenia
Szukać w dziecku? Chęć-li masz
Uczyć ojca go imienia,
Choć mu wziąłeś ojca straż?

Pomnij, lube pieszcząc dziecię,
Z warg mu słodkie pijąc tchy,
Że cię kocha ktoś na świecie,
Że kochałaś go i ty!