Strona:PL Krzak dzikiej róży (Jan Kasprowicz).djvu/016

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


IV.

O niezgłębiona duszy toni,
Ty w ciasnej piersi mórz ogromie!
Na burzę wichr już głucho dzwoni,
Już gwiazd iskrzących gasi płomię.

Już ci palcami strasznej dłoni
Demon nawałnic sięgnął do dna —
O zachmurzona duszy toni,
Przed chwilą jeszcze tak pogodna!
 
Zrywasz się, jęczysz, szukasz broni,
Wał bijesz wałem śród tej męki,
Łkasz żądzą ciszy — cóż ci po niej?
W pieśń się zmieniają twoje jęki!

I pieśń ta huczy, pieśń ta dzwoni,
W rytmicznych falach okrąg nurza:
I przestwór słucha tej symfonji,
Którą-ć wyrwała z głębin burza.
 
Z dziwu wichr staje w chmur pogoni,
Tylko melodją razem dyszy:
O nawałnicą śpiewna toni,
Czemu tak bardzo żądasz ciszy?!


PL Krzak dzikiej róży (Jan Kasprowicz) s 14.png