Strona:PL Kraszewski - Starościna Bełzka.djvu/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


historya więcéj jedną liczyła ofiarę, gdyby owa służąca nadedniem wstawszy, o niebezpieczeństwie nie oznajmiła Sierakowskiemu. Ten ledwie miał czas na koń wsiąść przed wschodem słońca i uciekł zaraz z Krystynopola.
A że się snadź obawiał, aby kto inny powolniejszy od niego się nie znalazł na rozkazy p. wojewody, i napaść na dom pp. Komorowskich nie przyszła do skutku, sam ujeżdżając już, dopaść miał do klasztoru bernardyńskiego i braciszka kwestarza uprosił, aby natychmiast jechał do Suszna oznajmić Komorowskim o niebezpieczeństwie, zalecając im, aby z panią Potocką wyjeżdżali co prędzéj do Lwowa, gdzie stała komenda generała Kreczetnikowa i wojska rossyjskie, pod których bokiem mogli znaleźć zasłonę od przemocy.
Anonim zawsze przypuszcza, że wojewodzina była już wcześniéj uwiadomiona, choć zkądinąd; jakeśmy już powiedzieli, mamy dowody, że przed nią całą sprawę tajono do ostatka.




XX.

Tenże pisarz dodaje, że gdy nazajutrz dopatrzono się uciecki Sierakowskiego, tém więcéj go posądzając o zdradę, wojewoda rozgniewany wszystkie jego pozostałe rzeczy wyrzucić precz z pałacu i na stosie spalić kazał.
A że nie było chwili do stracenia, projekt zaś porwania gwałtownie synowéj trwał ciągle. Wzięto się