Strona:PL Kraszewski - Starościna Bełzka.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


żeństwu nieważność zarzucać będą, starając się zawczasu przeciw temu uzbroić.
Sporządzono wiec najprzód zaręczyny, odłożono ślub, dając czas panu młodemu do namysłu, rodzicom jego do opatrzenia się i protestowania, a że do wyrobienie indultu, potrzebny był list narzeczonego, wzięto od niego pismo do ks. officjała chełmskiego usilnie naglące o wydanie go... List ten służył późniéj w sprawie jako ważny dokument.
Chociaż wesele a raczéj tajemny ślub ów na dzień 29 grudnia był wyznaczony w Niestanicach, snadź Szczęsnemu wśród świąt Bożego Narodzenia łatwiéj się było wymknąć z Krystynopola, lub go z innych powodów przyśpieszono, gdyż wedle prawnych dokumentów widać, że się odbył w dzień św. Szczepana, to jest d. 26 grudnia, nie we dworze Komorowskich, ale jak naoczny świadek stary kozak niedawno zmarły opowiadał, w unickiéj cerkiewce niestanickiéj. Błogosławił ks. Dłużniewski, pleban dobrotworski, właściwego przedstawiający proboszcza, gdyż miejsce to do dobrotworskiéj należało parafii.
Nie wiemy kto służył na świadka, to pewna, że nie starano się o zachowanie wielkiéj tajemnicy, byli goście zaproszeni, a między innymi wojewodzina bełzka (Potocka).
Pomimo wszystkiego, co na obronę Komorowskich powiedzieć można, postępowanie ich nie jest bez zarzutu. Chłopak młody, rodzice dumni, po których zezwolenia trudno się było spodziewać, ślub bez ich wiedzy zawarty, obwiniają ich i usprawiedliwiają niejako późniejsze zarzuty wojewody kijowskiego, który dowodził, że syna jego wciągniono i uwiedziono (debauché). Była w tém wina, choć nie tak straszna, nie tak wiel-