Strona:PL Kraszewski - Starościna Bełzka.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


musili, która do pobliższego poddanego swojego chałupy dostawszy się, ze strachu osłabła, w strój chłopski przebrawszy się z nim do Lwowa przyjechała. Zgoła dom cały mocą i siłą oczywistego nieprzyjaciela przewrócony i zgwałcony został. Prócz tego kilkudziesiąt ludzi zbrojnych na traktach potém widywano, równie na wzięcie samego p. Komorowskiego, jak i córki jego czatujących.“
Ten opis drugi pod ręką mamy, jest on nieco dla Potockich przychylniejszy, choć równie ich potępiający, wreszcie relacya Anonima, pamiętnik Chrząszczewskiego i dekret w sprawie téj ferowany, zgadzają się prawie zupełnie co do szczegółów wypadku.
Obaj jednak pisarze pamiętników wzmiankują, że starościna bełzka do drugiego pokoju w chwili popłochu uciekłszy, skryła się tam pod łóżko, z pod którego koniec tylko jéj zielonéj kitajkowéj spódniczki wyglądał. Kozak któryś, Satyrko czy Szpilka, sądząc, że chustka na ziemi leżała, pociągnął za nią, i w ten sposób dobył z kryjówki, w któréj daremnie schronienia szukała...
Biedna ofiara w trzaskący mróz pochwyconą została w jednéj koszuli i spódniczce, bez żadnéj więcéj odzieży.
Powtórzymy tu wyrazy dekretu o napaści i zgonie Gertrudy Komorowskiéj.
„Wśród srożejących się rewolucyj czasowych jako też wszczętych naówczas zawichrzeń w Rzeczypospolitéj, zebrała się pewna hałastra zbrodniarzy i do takowéj przyłączyli się urodzeni i wolni Dambrowski, Wilczek, Szpilka, tudzież Żydzi Wolf i Abramko, którzy to wszyscy tę hałastrę składający, gotowi na wszelki zamach, knując zbrodnię niesłychaną co do