Strona:PL Kraszewski - Starościna Bełzka.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Sama starościna Komorowska świeżo była po słabości (poronieniu) chora jeszcze, jednakże ratując córko, któréj zdawało się zagrażać niebezpieczeństwo, ważyła się na tę podróż, którą dla spadłych śniegów odbywano saniami.
Dąbrowski, bracia jego, Winnicki, Wilczek, Grabowski, banda kozaków dworskich, a między nimi dwaj przedniejsi: Satyrko i Szpilka, z dwoma zręcznymi Żydkami przeprowadzającymi ich, Abramikiom Jodką i Rudym Wolfem Szmujlowiczem, w licznéj dosyć zgrai, twarze obmazawszy sadzami dla niepoznaki, nie wiem z czyjego pomysłu i rady, postanowili udawać rossyjskich kozaków szukających konfederatów, których właśnie wówczas po okolicy ścigano.
Krok to był niesłychanie zuchwały... ale na owe czasy mniéj niż się nam wydaje... Na drodze banda ta dowiedziawszy się przez Żydków wysłanych na szpiegi, że Komorowskich nie było już w Susznie, domyśliwszy się, że w Nowosiółkach ich znajdą, udała się w tym kierunku za nimi.
Niedawno żył jeszcze w Niestanicach chłop, który był naocznym świadkiem ślubu odbytego w tamtejszéj cerkwi unickiéj; służył on natenczas na dworze Jakóba Komorowskiego za kozaka, gdy starostwo nowosielscy unikając zemsty Potockiego, uciekli z Suszna do Nowego Sioła (koło Kulikowa). Ten opowiadał, że pozostały w Susznie rządca, bliżéj będąc Krystynopola, dowiedział się od swoich o wyprawie przygotowującéj się na dom swych państwa, i tego kozaka właśnie wyprawił do Nowosiółek z ostrzeżeniem... ale on po drodze zabawiwszy się na weselu w Dobrotworach, opóźnił się z przybyciem, i przy-