Strona:PL Kraszewski - Kościół Święto Michalski w Wilnie.pdf/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

— I ona nie pomoże, jeśli cały lud się zaprze, gdyby jej nawet było dziesięć razy tyle, ile jest...
— Nie liczba, lecz męstwo i zapał zwyciężą!
— Nie, to próżno księże Balcerze, próżne myśli... trzeba uciekać; bić się nie można: jeśli nie umkniem, Bartłomiejowska rzeź gotowa się odnowić.
— Co pleciesz? alboż nam nie zaprzysiężone pokoju? król...
— Brama nie wytrzyma tych razów... umykajmy, bo wkrótce tu będą...
— Zresztą waszmość, księże Balcerze, możesz się tu pozostać — rzekł rektor. — My nie myślim walczyć ziemskim orężem przeciw pospólstwu... zostaje nam jeden ratunek... trzeba się chwycić ostatniego sposobu...
— Jakiego? jakiego?
— Niech się wszyscy zbiorą do tej sali — rzekł rektor. — Ja w moment przybędę. Słyszę, że się coraz zbliża niebezpieczeństwo... krzyczą coś o armacie... trzeba się śpieszyć, niech się wszyscy zbiorą.
— I cóż z tego będzie? — przerwał ksiądz Balcer. — Zebrać się, żeby nas na jednem miejscu wydusili... co za zamiar? może chcecie spalić się heroicznie, jak Sardanapal? cha! cha! cha!