Strona:PL Kraszewski - Ładny chłopiec.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   13   —

żność tego przedsięwzięcia, które inicyatywą tych dzielnych dwóch skojarzonych sił, wchodzi w życie, wielkie jego znaczenie dla kraju, dozwala ideę Towarzystwa uważać raczéj jako przedsiębiorstwo patriotyczne niż prostą spekulacyą. Przestać należy nam, dawać się wyzyskiwać obcym przybyszom, trzeba powołać własne kapitały do działania, wlać życie w ekonomiczne stosunki.
Tu splątał się nieco mówca, otarł usta serwetą, i czując że może już było dosyć — dokończył.
— Zatem z całego serca, szczęść Boże i wiwat firmowi nasi!
Wszyscy z ogromną wrzawą podnieśli się, pijąc zdrowie z entuzyazmem, Bombastein dawał się ściskać, Bolesław poważnie ręce wyciągał i dziękował. Niektórzy już podweseleni życzenia indywidualne w jędrnych dołączali wyrażeniach.
Gdy mówca pan Seleri imię hrabiego Bolesława wyrzekł, Monsieur Jacques, stojący dotąd dosyć obojętnie w postawie dramatycznéj, ruszył się jakby go co ukłuło, na palcach przeszedł na inne miejsce i z wielką ciekawością począł się Tańczyńskiemu przypatrywać. Włożył nawet nieznacznie na nos cwikera, a po chwili zrobił minę osobliwą, jakby rozgryzł niespodzianie ziarnko pieprzu. Uśmiech jakiś niezrozumiały usta mu wykrzywił.
Właśnie w téj chwili Bolesław z powagą podnosił się z kieliszkiem także, a Bombastein z oczyma w niego wlepionemi, sąsiadom nakazywał milczenie, szepcząc.
— Tsyt! będzie mówić!