Strona:PL Kraszewski - Ładny chłopiec.djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   12   —

jakie akcye obiecywały. Rada nadzorcza połyskiwała wspaniałemi imionami. Wszyscy się zgadzali na to, że interes miał wielką przyszłość.
Obiad przy tém znajdowano wytwornym i zaszczyt przynoszącym równie Amfitrionowi, jak hotelowi, w którym położył zaufanie.
Zdala Monsieur Jacques z tą miną angielskiego lorda, chodził starając się, aby podkomendni jego pełnili swój obowiązek sumiennie.
Nadszedł punsch a la romaine, ta pauza dająca żołądkowi nabrać sił do pracy nowéj — półmiski następowały po sobie nie dając czekać. Około pieczystego p. Samuel z powagą powrócił na krzesło swoje, zbliżała się chwila stanowcza. Pan Seleri, finansista, znany z oratorskiego talentu, porozumiawszy się oczyma z gospodarzem, wstał z kieliszkiem szampana w ręku. Na widok kędzierzawéj głowy jego, zrozumieli wszyscy na co się zbierało, a że gwar panował wielki, zaczęto nożami dzwonić w szklanki i sykać. Uroczysta cisza zwolna rozpostarła się w sali — Monsieur Jacques stał oparty o stół kredensowy, ciekaw czy w Warszawie umieją przy kieliszkach prawić mówki jak w Londynie.
Pan Seleri jedną ręką opierał się na stole, drugą kieliszek wznosił ku górze...
— Panowie! — odchrząknął — pozwoli czcigodne zgromadzenie, abym tu wzniósł zdrowie szanownych firmowych, którym nowe stowarzyszenie byt swój jest winno, pana Samuela Bombastein i hrabiego Bolesława Tęczyńskiego... Niezmierna wa-