Strona:PL Kraszewski - Ładny chłopiec.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   117   —

— A! to doprawdy osobliwsza historya — odezwała się chłodno Dziembina — i nie wiesz kto to jest? nie starał się zbliżyć w inny sposób do ciebie?
— Nie, chociaż nie ulega wątpliwości, że wie kto jestem — mówiła Laura — idzie zwykle za mną zdaleka, gdy do domu powracam — kilka razy widywałam go wpatrującego się w okna moje...
Radczyni chmurna milczała.
— Dotąd nie dał innego znaku życia, nad to wpatrywanie się we mnie w kościele. Dziś rano — szeptała Laura coraz ciszéj — dziś rano nareszcie odbieram list, ręką nie znajomą mi pisany, list pełen szału miłosnego, list... powiadam ci taki, że ja, któréj serce bić przestało, uczułam się czytając go wzruszoną. Biedny chłopiec oszalał! a — dodała cicho — ja, ja nie mogę odpowiedziéć jego uczuciu, to pewno — kochać nigdy nie będę, ale, tak być kochaną...
Radczyni z czułéj i natarczywéj, stała się zamyśloną i zmięszaną.
— Któż to może być taki? — rzekła — nie dosyć na tém że ładny chłopiec! Ja ci słowo daję, droga Lauro, że na Nowym Świecie u fryzyera by chłopiec, jak Antinous, i miał takie maniery pańskie, taką postawę arystokratyczną, że — ale — co tam o tych brudach mówić.
— Ale to jest hrabia!! — przerwała trochę tryumfująco robiąc swą minkę zdumioną pani Laura — hrabia!!
— Rzecz więc inna — odezwała się radczyni — dojdziemy kto to jest. Ja jutro gotowam być w kąt-