Strona:PL Konstanty Piotrowski-List heloizy do abelarda.pdf/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Upoiona rozkoszą mych ogniów bez granic,
Wszystkie uwagi ludzi, poczytałam za nic;
Obraz nawet wieczności, Heloizy oku
W słabym i oddalonym tlał tylko widoku.
Idąc drogą roskoszy usypaną kwiatem,
Stałeś się wtenczas dla mnie i niebem i światem.

Żądałeś abym ślubną paliła pochodnią;
Rzekłam ci Abelardzie: miłość nie iest zbrodnią,
Gdy cię kocham, gdy w duszy czuię ogień tkliwy,
Potrzebaż serca spaiać tęższemi ogniwy?
Czysta miłość, stworzona dla szczęścia Człowieka,
Żyie lubą wolnością, od więzów ucieka;
Śluby są dla tych tylko wierności przestrogą,
Ktorzy poznać powabów kochania niemogą,
Niechcę dostatków, sławy, niechcę dostoieństwa,
Gdy za nie trzeba w jarzmo wprzęgać się małżeństwa.
Sława, wielkość, i wszystkie bogactwa tey Ziemi,
W porównaniu z miłością iakże są błahemi!
Niech w nagrodę mey ręki, naypierwszy z Mocarzy
Sercem swoiém, potęgą i chwałą mię darzy;
Niech się zemną podzieli blaskiem maiestatu,
I niechay mi pozwala dawać prawa swiatu;
Wzgardzę iego ofiarą i iego obliczem;
Trony, berła, narody, przy tobie są niczem!
Tak, o wszystkie znikome zaszczyty nie stoię:
Miłość twoia, stanowi całą wielkość moię.
Inneby Heloizie blaski nieprzystały;
Bydź od ciebie kochaną, dosyć dla niey chwały.