Strona:PL Konopnicka Maria - Poezje 03 dla dzieci i młodzieży.djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie dla pańskiej uciechy i łaski,
Nie głaskany dłoniami płatnemi,
Wolny sokół wyleci w dnia blaski
Po swobodę, dla gniazda, dla ziemi.

Nie schowany w złocistej obroży,
Nie na berle noszony przez knieje,
Wolny sokół wyleci w świt zorzy
Po swą wiarę, po swoje nadzieje.

Już mu skrzydeł nie przytną, nie zwiążą,
Już mu światła nie wyrwą z pod powiek.
Tam, gdzie duchy sokoły zakrążą,
Zrywa pęta i wolnym jest człowiek.

Wracaj, panie, w zamkowe podwoje.
Już łowiecka uciecha przerwana,
Wolny sokół zna drogi dziś swoje,
Leci w przyszłość i nie chce mieć pana!