Strona:PL Konopnicka Maria - Poezje 03 dla dzieci i młodzieży.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PIEŚŃ SOKOŁÓW.


Mrokiem niegdyś i smutkiem nękany,
Nędzniał sokół oślepły na kole,
Dziś nad lasy ojczyste i łany
Podniósł w słońce swe skrzydła sokole.

Już on nie chce być w klatce swej syty,
I zhańbiony żelaznem ogniwem,
Już zna wolne, szerokie błękity,
Już odetchnął powietrzem pól żywem.

Już nie będą go karmić chłopięta,
Z pańskiej dłoni, z okruchów niewoli,
Ale ziemia nasyci go święta,
Co wywiodła ród jego sokoli.

Już nie będą mu grały te psiarnie,
Co na pańskiej wodzone są smyczy,
Ale pieśń go swobody ogarnie,
Gdy wyleci swej szukać zdobyczy.

Nie z kapturem na oczach, nie ślepy,
Nie z rąk sługi w pstrokatej odzieży,
Wolny sokół w powietrze uderzy,
Targać szponem, bić dziobem w czerepy.