Przejdź do zawartości

Strona:PL Konczyński - Ginąca Jerozolima.djvu/272

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
260
UCZTA ALEKSANDRA.

— Król kryje przedemną tak wielkie roboty? — mówiła do siebie. — Zaiste źle robi... Miałżeby to być jego nowy czyn szalony?
Skinęła na służebnicę.
— Kypros, zapytaj ludzi, czy król powstał z łoża.
Ale ona złożyła ręce ponownie na piersiach i uczyniła pokłon głęboki, nie spełniając rozkazu.
— Przecz się ociągasz? — groźnie zapytała Aleksandra. — Mów!
— Z komnaty bowiem nie wolno nam wychodzić — odparła niewolnica — ani twym służebnicom, królowo, ani tobie samej.
— Co mówisz?
— Straż mię przywiodła do drzwi i sprawuje odtąd służbę u twoich podwoi.