Strona:PL Kobiety Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego (Piotr Chmielowski).djvu/271

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


takie kobiety, cywilizacya dzisiejsza takie płodzi twory... Widzę nieutuloną rozpacz w niéj, nieudolność do uczucia jakiegokolwiek szczęścia — i ta przekwitłość serca wywiera silniejsze wrażenie na mnie, niż świeżość młodociana; niż szczęście, zdrowie, przyszłość, kwitnące razem na panieńskiém licu... Gdy na czyjém czole ujrzę ślad żałobny, wyciśniony kolejami życia; wtedy marzy mi się, że moje słowo lub przyjaźń lub ręki uścisk może w tych piersiach obudzić nanowo życie. Co do kobiet, mylę się zapewnie, bo one zmartwychwstawać nie umieją; ale złudzenie jest mocném i łudzę się“.
Poeta przyznaje się przyjacielowi, że czuje dla niéj litość, że Delfina służy mu tylko, „jakoby zwierciadło w którém widzę czasem przechodzące widmo téj, którą kochałem“. „Zrazu — powiada daléj — kłóciliśmy się okropnie, bo nie chciałem szyi zgiąć przed jéj zewnętrznym fashionem, tak się nawet kłóciliśmy, że ona mnie, ja jéj dziwnie przykre powiedziałem rzeczy. Ale dopiero kiedy ton swój paryski odmieniła i szczerze mówić zaczęła, i ja ton odmieniłem. I teraz w wieczór ona smutno, żałobnie opowiada mi swoje życie moralne, a ja słucham i czasem ją cieszę“.
Następnie do litości przybyła wdzięczność.
„Leżałem w ciężkiéj gorączce — pisze w lutym 1839 r. — cieszyłem się myślą, że na tamten świat się przerzucę, ale znać jeszcze-m tu do parady potrzebny. Nie mogę ci opisać, o ile przez ten czas choroby mojéj pani D. była dobra, prawdziwie, szczerze dobra dla mnie... Gdybym miał siostrę, od siostry niczego więcéj żądać-bym nie mógł. Z całéj duszy jéj wdzięczny jestem témbardziej, iż wiem, że to prosta, dobra przyjaźń“.