Przejdź do zawartości

Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

was nie bede mścił, bo sie oreł na jastrzębiu ino wtej mści, jakby go przy gnieździe spotkał. A wyście ta moim dzieciom nic nie zwyrządzali, a hoćby wto i fciał, to biéda, bo ta po mnie jajko nie w jednym miejscu ostało. Gniazd be po świecie z pół kopy, abo więcyl. A i hawby moze było jedno, abo i dwa, ino ze sie mi spać fciało.
 Radby był kapelusza na bakier poprawił, ruszył się, tylko że ręce związane miał. Dziwował się wójt i przysiężny i wszyscy chłopi na tę fantazyję.
 — Cłeku! Nie wis, ka jedzies? — powiada wójt.
 — Ka jade, wiém, a i to wiém, ze dziwno pojade.
 — Cemu?
 — Bo mie konie bedom ciągły, a woły wiezły.

 Taki jednak postrach jeszcze przed nim był, że go za tę obrazę nikt nie