Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/077

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I zdejmuje obrazek ze świętą Genowefą z nad pościeli.
— Weź — powiada Kuba.
— A jo se weznem siekiére — mówi Róża.
— A jo koze — powiada Ulka.
— Ka pudziemé?
— Ino podźcie.
Wyszli. Zaparł Kuba drzwi od chałupy. Obejrzał się za nią — westchnął, splunął i machnął ręką.
— Podźmé.
Poszły dziewki za nim.
Prosto w brzeg, za wodę, w pola. Na Pardółówkę, z Pardółówki w bór, w regle, po za regle w Tatry. Białą Wodę przeszli, po nad las, po pod Zielony Staw, ku Żelaznym Wrotom. Rano było, jeść się ogromnie chciało, nie było co z domu wziąć, borówki tylko po drodze skubali.