Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/058

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Widowacem ze Zokopanego: jakie to bedzie to gazdostwo, ze słońce ze złota, miesionc ze śrybła, gwiozdy piniondze ozesute: dało sie słuhać, bo to były hłopy mowne i przijemne, ino takie bajoki. Powiadali, kie miesionca ubywało, a gwiozd zaś przibywało, ze go ubywo, bo Pon Bóg ś niego gwiozdy robi, »piniondze bije«, godali. A zaś kie go przibywało, to godali ze Janiołowie rudy kajsi nagrzebli i przinieśli. Takie wej śniarze! Cok sie im nieros naśmiał!... Kieby kot swojego pana boga miał, toby go wymalował za kota a przihlébiałby sie mu po kocemu, jako i my się przihlébiomé po ludzku. Tak i kóń, tak i wąz, kozde stworzenie. Ze cłowiek sie za pana pocytuje sydźkiemu stworzeniu, zywinie i dźwiérzowi, a oskazować lubi, toz to i ludzki Pon Bóg syćkiemu pon i nie robi nic, ino władze.
— Bo i prowda, kumotrze — ozwał