Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gwiazdy do nik spadły, abo jako by ci złotem zaprósył.
Dużo dziwnych rzeczy Bartek Gronikowski w górach doświadczył i opowiadał nieraz.
Ale co najcudniejszego ludzie od niego słyszeli, to historyę o dzikim człowieku, choć niewiadomo: dziki to był cłowiek, cy waryjok?
Idem raz późnom jesieniom, śniég przikurzował, bez Hale Królowom dołu, koło potoku — capu niózek tęgiego na grzibiecie, co jek w Granocie zabiéł — patrzem, ono sie cosi plusko we wodzie. E kis ta dyabli, co sie teroz kąpie, kie pokurzuje i zimno? Nablizom sie — we wodzie cłowiek z góralska odzioty, wieńce na nim z choiny, z kosodrzewu, z selijakiego ziela. Nie kąpie sie, ino cosi we wodzie suko. Nablizyłek sie jesce więcyl — jo sie go ta nie bał, strzelbe miołek w gotowości — on hip do lasa. Jo