Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

nasłabszy są; lecz gdy w kupie i zgodzie stoją, mocno się każdemu nieprzyjacielowi postawią, jako pismo mówi[1]: „trojaki powrózek trudno przerwać, a pojedynkowy bardzo łacno“.
Gdyby w ciele oko chciało stać, gdzie ręka, i język gdzie noga, i ręka, gdzie żołądek, byłby wielki nierząd i sprosna szpetnota. Tak i w rzpltej trzeba każdemu na swem miejscu siedzieć, a nikomu nie zajrzeć. Dobrze tam nodze, gdzie ją postawiono, bo na głowie niema miejsca. Tak i każdemu w stanie swym trwać przystojno jest i pożyteczno i wszytkiej rzpltej zdrowo. Niech ręka oku piękności jego nie zajżrzy. Bo na tem miejscu tak małem stanąć i to uczynić, co oko czyni, nie może.

W ciele uczciwszy człowiek, mówi Apostoł, nie gardzi podlejszym. Nie mówi głowa nodze, która po błocie depce: co mi po tobie, sprosna nogo, nie dbam o cię. Ale jej szanuje, bo wie, iż się bez nogi ruszyć z miejsca nie może. Tak i w rzpltej wyższy stany niech miejsckimi i kmiecymi nie gardzą. Ci robaczkowie ziemscy, ci ubodzy poddani, którzy w takiej są u was wzgardzie i ucisku, patrzcie, jako was noszą, żywią i ubogacają. Miejcież na nie baczenie, aby — jako Apostoł mówi — członek podlejszy więtsze miał szanowanie, bo

  1. Eccl. 4.