Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

upamiętania i do Pana Boga swego, złożywszy złości, nie obrócicie, zgody się z sobą nie spodziewajcie.
O namilszy i przezacni panowie! Chrystus rozdziałów miedzy bracią czynić nie chciał. „Proszą, nie dzielcie się temi trzemi dziedzictwy: religią, królem i ojczyzną miłą, ale ich spoinie i w zgodzie używajcie“[1]. Bo skoro sie dzielić tem poczniecie, wszytko wam zginie. Zły rozdział wiary, bo jedna jest, a dwie z niej ani trzy być nie mogą. Skoroście ją rozdzielili, jużeście ją zabili i utracili. Jako serce z namniejszej rany śmierć przynosi, tak namniejsze wiary uszczerbienie wiarę katolicką zabija; i prędko w tym wiara umiera, kto na jej rozdziałach przestaje.
Królem się też dzielić, a mówić: ja z nim trzymam, a ja nie trzymam, ja tego chcę, a ja drugiego, gotowa jest rzpltej zguba, gdy s|ę wiele w niej królów zacznie.

Ojczyzna też rozdziałów jako jedno ciało nie cierpi. Spoiła się z członków rozlicznych: z Polaków, z Litwy, z Rusi, z Prusów, Inflantów, Żmodzinów, i zrosła w ciało jedno; jako ją rozrywać niezgodami swemi chcecie? W takiem spojeniu członków w jednem ciele, aczkolwiek jest różność i nierówność, jako Apostoł mówi, bo insza głowa, inaksze oko,

  1. Luc. 12.