Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

w Chrystusa wierzym, jeśli go za Pana i głowę naszą znamy, jako wierna czeladka jego, jeśli do dziedzictwa jego spólnie należym, jeśli skarbów w jego domu i dostatków zażywamy, jeśli pod jego obroną i cieniem odpoczywać chcemy: targać tych łańcuchów tak mocnych nie możem, zgadzać się i w jedności żyć i o sobie w zgodzie radzić musim.
Są i drugie łańcuchy do spojenia pokoju i zgody waszej z strony miłej ojczyzny i korony tej, matki naszej, którymi nas spina i wiąże, abyście się nie targali, a zgodę i jedność miłowali. Macie jednego pana i króla, jedne prawa i wolności, jedne sądy i trybunały, jedne sejmy koronne, jednę spólną matkę, ojczyznę miłą, jedno ciało z rozmaitych narodów i języków skupione i spojone i dawno zrosłe! Jakoż się wadzić, dzielić tem i, nie zgadzać możecie?

I dlaczegóż jednego pana i króla macie? Jedno dla jedności i zgody. Aby on, jako jedna głowa, wszytkie pod obronę swoje skupiwszy w zgodzie was i jedności zachował. „Król, — mówi pismo, — siedząc na stolicy sądów swoich, rozprasza wszytko złe samem weżrzeniem swojem.“[1] Gdy pańska dostojność i poważność mocna jest, wszytki niezgody wasze uciekać i psować się muszą; gdy jeden każe,

  1. Prov. 20.