Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Ono samo ukrzywdzenie czci Boskiej, stanu duchownego, którem sądy kościelne i kapłańska jurysdykcya zepsowana jest, za czem się wielkie łupiestwa kościołów Bożych wznieciły i wiele się grzechów, które się prawem kościelnym hamowały, rozmnożyło, dosyć ma mocy na zgubienie tego, obroń Boże, królestwa, które tego nie żałuje ani się w tem poprawuje i w tej wzgardzie sądów duchownych i klątw, jako jakie niewierne i pogańskie państwo, zostaje.[1] Gdyż Pan Bóg sąd kapłański i duchowną jurysdykcya postawił i wyniósł pierwej i wyższej, niżli świecką, w swojej świętej ewangieliej i we wszytkiem na świecie chrześcijaństwie.

Opuszczenie też i odwłóczenie sprawiedliwości świeckiej, a zwłaszcza tych krzywd, które na sejmach rok mają, jako może być bez wielkiej bojaźni pomsty Boskiej? Gdyż tak wiele ukrzywdzonych i od mocniejszych uciśnionych zostaje, którzy się od sejmu do sejmu włócząc ostatek utracają i wiele się nędze nacierpią, których głos do Pana Boga wstępuje na niebo i bez wysłuchania i karania być nie może. Miłosierniejszy Pan Bóg jest niżli on sędzia,[2] który się Boga nie bał i ludzi nie wstydził, jednak wdówkę dla jej nabiegania sądzić musiał i odprawić. Pewnie Pan Bóg o takie sieroty i wdowy

  1. Matt. 16 et. 18. Joan 18. Joan 20 et 21.
  2. Luc. 18.