Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

przyjęli, niźli ewangielicy, którym przodek ich mistrza swego tak jawnie ukazał. U nas chrześcijan w — tem omyłki niemasz, iż od samego Boga i Syna jego, w Bóstwie Ojcu równego, prawa nasze mamy do prawdy zbawiennej i duchownych dóbr naszych.
Lecz do rządów i do sądów świeckich królestwa chrześcijańskie wnętrznej sprawy Ducha św. potrzebują, która się pilnością i umiejętnością wszelaką praw wszytkich ludzkich i nabożeństwem nabywa. Co za prawa ludzie nieumiejętni stawić mogą? A jeśli źli, a cnoty i sprawiedliwości nie miłujący, to jeszcze więtsza na nie ślepota, iż nic dobrego i ostrożnego nie napiszą, a wnetże pobłądzą. A jeśli jeszcze heretycy i niewierni, (jako słyszę w Litwie tacy statuta czynili), o Boże mój, jaka tam ślepota, jakich tam błędów i niesprawiedliwości w ich statutach pełno będzie? Jaka tam ochrona do czci i chwały Bożej, do obrony wiary św. i kościołów być może?
A tak nie ladajako do stawienia praw przystępujcie, nie lada komu pisać ich zlecajcie. Nie pospólstwu, nie oraczom, nie prostym i nieuczonym, nie złym i podejrzanym w cnocie, nie oziębłym w nabożeństwie ku Bogu, ale tym, którzyby, wszytkie potrzeby umiejętności praw mając i pobożność miłując, godnymi byli przybytkami Ducha św. I takci już wiele się w tych