Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

w uściech pokój z przyjacielem mówi, a tajemnie sieci nań zastawia.“[1] To się podobno mówić może, kto patrzy na sprawy nasze. Jakoż inaczej prorokować, jedno z prorokiem mówić:„Rozdzieliło się serce ich, teraz poginą“.[2] A co prędzej gubi królestwa? Jedno, jako pan Jezus mówi: niezgoda sąsiedzka w niem.[3]
Nadto namnożyło się w tem królestwie ludzi złych bardzo, którzy posmakowawszy sobie interregna, w których mogli o królestwo targować i pożytków swoich z oszukania miłej ojczyzny i rozerwania jej szukać jeszcze nie przestają; a gdzie mogą, bunty i zmowy czyniąc, na urząd Boży szemrząc i potwarzy zmyślając i do rozruchów i nowin namawiając, niespokojni, łakomi, niesprawiedliwi sieją wszędzie niezgody, nic na dobre pospolite nie pomniąc, a tą łódką, w której się wszyscy wieziem, swojem bieganiem chwiejąc, do zanurzenia ją i utopienia przywodzą.

Tacy byli za Machabeuszów oni, jako je pismo zowie, viri iniqui[4], którzy, do obcych panów biegając, wojska ich na ojczyznę przywodzili i zamieszki wielkie czynili. Jaki był Symon i Jason i ini, z którymi Judas Machabeusz miał wielką pracę, nim je wykorzenił, przy których żadnego pokoju swojej ojczyźnie obmyślić nie mógł. To są dziwnie szkodliwi ludzie, którzy, swoje potraciwszy, na cudze patrzą, a za-

  1. Jerem. 9.
  2. Ose 10.
  3. Ose 10.
  4. Mach 1.