Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/326

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I patrzy, jak do stóp świętego
Gromadzą się pstrągi bez końca.

A ten im prawi i prawi,
Ten święty Franciszek, bez chyby,
Że wszystko stworzone dla ludzi,
Wszelakie, jakie są, ryby.

Tem bardziej, wszak rzecz to wiadoma —
Komu-ż by przeczyć wypadło? —
Pan Jezus w postaci człowieka
Sam bardzo lubił to jadło:

„Chwytaj-że, chwytaj, Palico!
Nikt chwytać ci nie zabrania!“
„I owszem, ale któż będzie
Słuchał Twojego kazania?“

„Ha, jeśli ryb mi nie starczy,
Choć ich po rzekach bez miary,
Zostaną mi jeszcze ludzie,
Ma dosyć ich świat ten nasz stary.“

Taka to była rozmowa
I będzie chyba do skonu
Zakrystjanina Palicy
Z Franciszkiem z feretronu.