Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/325

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Jakto przez życie? pamiętaj:
Nie kłamstwem święci żyją,
Raz na rok na Magdalenę[1]
„Wychodzisz z procesyją!

„Wychodzę, mówisz? nieprawda.
Wyszedłbym z wielką rozkoszą,
A tu mnie, jak trupa jakiego,
O, na tych marach wynoszą.

Nie ściskaj mnie tak swą łapą,
Puść mnie, Palico poczciwy,
Chcę sobie pójść tam nad rzekę,
Na ludzkie popatrzeć niwy.

Chcę sobie pójść i do rybek
Wygłosić mądre kazanie.
Co? nie chcesz puścić? Masz, bratku!
Jeszcze-ć się więcej dostanie!“

I poczciwinie Palicy
Policzek wymierzył srogi
I hajda, za wrota kościoła,
Na pola i na rozłogi.

Z początku chciał się obrazić
Palica; „ale“, powiada,
„Policzkowali Jezusa,
Cóż mnie, takiego dziada!“

Podyrdał za świętym Franciszkiem,
Przystanął nad brzegiem Porońca

  1. Na świętą Magdalenę odpust w Poroninie.