Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 03.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wcale * Twych złości, twych złości, które popełniłeś, * Za które, za które piekło zasłużyłeś, * Przez nieskończone wieczności.

Bo On na ten świat nie przyszedł dlatego, * By sprawiedliwych zbawił, lecz grzesznego * Człowieka, człowieka, wiecznie straconego, * Chytrością, chytrością węża zwiedzionego, * I na wygnanie danego.

Więc już wyznaję moją wielką winę, * Żem Cię obraził, a niechaj nie ginę, * Na wieki, na wieki w piekielnym upale, * Ale niech, ale niech żyję w Twojej chwale, * W społeczności ze Świętymi.





PIEŚŃ  149.


Słyszeliśmy wdzięczne hymny, * Podczas nocy ciemnej, zimnej, * Lecz my ludzi nie widzieli, * Tylkośmy głosy słyszeli: * O najmilsi pastuszkowie, * Niech nam kto o Bogu powie.

Naszą wolę taką mamy, * Od was porady żądamy: * Czy możemy pójść do Niego, * Jako do Pana swojego? * Idźcie śmiało bez obawy, * Ten Pan na wszystkich łaskawy.

Jakież Mu dary weźmiemy, * Co ofiarować będziemy? * Czyli przyjmie dary nasze, * Tak jak przyjął przedtem wasze? * Wszystko przyjmie, co Mu dacie, * Jeśli serca czyste macie.

Jeszcze jednego żądamy, * Niż się do Niego udamy; * Gdzie jest stajnia, my nie wiemy, * Powiedzcie nam, was prosimy. * Za Betleem