Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 03.djvu/070

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bo otoczone * Jasnością, dały znać, że narodzone, * Słowo ogłoszone.

Więc z pastuszkami i z trzema królami, * Oddajmy pokłon Panu i z darami, * Kadzidło Bogu, złoto jak Królowi, * Jak śmiertelnemu, mirrę człowiekowi. * Raczej za mirrę zmysłów umartwienie, * Miłość za złoto, modły za kadzenie, * Nieśmy w poświęcenie.





PIEŚŃ  67.


Jezu me kochanie, służyć Ci ja będę, * Dasz mi za zasługę, serce na kolędę: * Za nic me serce poważam, gdy Cię niem często obrażam, * Zaczem weź Ty moje a daruj mi Swoje.

Toć prawda, żem łaski takowej nie godzien, * Obrażając ciężko Dziecię Boskie codzień;* * Lecz to miłość skasowała, sprawę zbawienia wygrała, * Że mnie akceptuje, łzami podpisuje.

Pieluszki, żłób, siano, to dla mnie świętości, * Prognostykiem są mi szczęśliwej wieczności: * Gdy ja pokażę te znaki, Anielskich chórów orszaki, * Będą wenerować i mnie akceptować.

Który na trzech palcach ziemię utrzymuje, * W ludzkiem zdrobniał ciele, i trzech nie zrachuje: * Ten to Syn Ojca Jedyny tak ludzkie ukochał syny, * Iż się tak wyniszczył, by człeka oczyścił.

Płaczem Swym wypłaca daninę afektu, * Nie zarzuca człeku onego projektu, * Który Bóg Ojciec uczy-