Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 03.djvu/066

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bie: * Łzami i bólem życia całego * Człeku, to Matka dla Ciebie!

Najświętsza Panno, niebios Królowo! * Błaga Cię Piastów kraina, * Niebo zasute nam po nad głową, * Niech Twa odsłoni przyczyna.

Ratuj nas, ratuj w krzyża boleści, * I nie opuszczaj w Golgocie! * Sług Twych, o Matko, wróg nasz bezcześci, * Rozkaż umilknąć hołocie.

Bez Ciebie Maryo! zwiędniem jak kwiatki, * W cieniu bez rosy co rosną, * Wszak my Ojczystej płaczemy Matki * Zimą, jesienią i wiosną.

O! bądźże z nami zawsze i wszędzie * W drodze ziemskiego cierpienia; * Obdarz słodyczą Twego Imienia, * Gdy prześladować wróg będzie.





PIEŚŃ  65.


Jakżeś u Boga wielkiej wartości * Człowiecze, kiedy k’tobie z miłości, * Wieczny, Niepojęty, dziś między bydlęty * Z Panny się rodzi, na ziemię schodzi.

Idź do Betleem miasta, w tej dobie, * A najdziesz Dziecię Niebieskie w żłobie: * Które w ludzkiem ciele, trudów cierpi wiele, * Chętnie dla ciebie, abyś był w niebie.

Ojca Wiecznego Upodobanie, * Twój Zbawca drży dziś na ostrem sianie, * W stajence ubogiej, podczas zimy srogiej, * Idź, grzej Go społem, z osłem i wołem.

Upadłszy przed Nim na twe kolana, * Witaj w Dziecinie nad pany Pana, * I czyń Mu ofiary z cnót