Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/250

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I drzewa też znają, opak owoc dają: * Jabłka na dębinie, gruszki na sośninie.

Na wierzbinie wiśnie, na śliwinie trześnie, * Bez zatkwił figami, jesion rodzenkami.

Na głogu brzoskwinie, migdał na tarninie; * Miód płynie z kloniny, oliwa z brzeziny.

Gruda też grudniowa, jak pigułka zdrowa; * Śnieg i lód styczniowy, słodki jak cukrowy.

Słusznie się radować, a Bogu dziękować, * Iż przez narodzenie zmienił przyrodzenie.

Szatana zwojował, w pieklę go przykował, * A człeka grzesznego, wziął za brata swego.



KOLĘDA  175.


Wesoła nam się zjawiła dzisiaj nowina, * Dobra godzina: * Panna Syna porodziła, * I we żłobie położyła * Boskiego Syna.

Anioł najprzód o północy to nam zwiastował, * Gdy wyśpiewował: * Chwała Bogu w wysokości, * Pokój ludziom na nizkości, * Tak się radował.

I zapraszał bardzo mile do Pana tego * Narodzonego. * Byśmy czemprędzej biegali, * I z radością przywitali * Króla nowego.

Michał skoro to usłyszał, bieży do szopy, * Wziąwszy półkopy * Serków dla nowego Pana; * Śpiewa sobie dana, dana, * Wchodząc do szopy.

A ujrzawszy Dzieciąteczko między bydlęty, * Tak żalem zdjęty, *