Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


był fujary a Kuba rogu, * Graliśmy co żywo na chwałę Bogu.

Stach do brony wiązał strony, * Sobek skakał jak sparzony: * A Maciek musiał stać u drzwi z obuchem, * Bo się nie mógł zmieścić ze swoim brzuchem.

Jacek chudy zagrał w dudy, * A my w taniec wkoło budy: * A ty też Michale zagraj na flecie, * A za to kolędę dobrą weźmiecie.

Szymek w taniec stroił minę, * Wymuskał sobie czuprynę: * Bo mu się zagrzała w szopie czupryna, * Wyciągnął do kropli pięć garcy wina.

Na niczem nam nie zbywało, * Z szopy nam się iść nie chciało: * Aleśmy ustąpić w prędce musieli, * Gdyśmy trzech Monarchów jadąc ujrzeli.

Pójdźmyż i my tam ostatni, * Czeka nas tam bal dostatni: * Pastuszków ochota, królewskie dary, * Które z rąk Jezusa będziemy brali.





KOLĘDA  32.[1]


Dobry wam dzień! Gospodarzu nasz miły; * Już dzisiaj rok, jakeśmy tu nie byli.

Radzi wy nas bez pochyby widzicie, * Bo niedarmo rękę w kapsie dzierżycie.

Żegnaj wam Bóg! gospodarzu nasz miły, * Byście i nam kolędę udzielili.


  1. UWAGA. Kolędnicy po prześpiewaniu tej kolędy, śpiewają osobne kolędy parobkom, dziewkom itd., które się tu pomija; a na końcu na podziękowanie gospodarzowi, śpiewają: „Bóg wam zapłać.“ Patrz str. 29.