Strona:PL Karol May - Winnetou w Afryce.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Nie to. Ale, co lepiej, znam bardzo dobrze „Pana Zastępów“.
Pan Zastępów? — Cóżto za tytuł?
— Tak nazywają przyjaciela mego, Krüger-beja, albowiem jest naczelnikiem straży, czy gwardji przybocznej.
— Krüger? To nie tuniskie, to niemieckie nazwisko!
— To też Krüger jest Niemcem z pochodzenia. Ten człowiek ma przeszłość taką, że żaden powieściopisarz nie wymyśli fantastyczniejszej. Jest tak, jak twierdzą: samo życie jest najpłodniejszym powieściopisarzem. Nie można się niczego dowiedzieć od Krüger-beja o jego dziwnych przeżyciach. Przypuszczam, że pochodzi z Brandenburgji i że był parobkiem w browarze, lub czemś podobnem. Przytrzymany na włóczędze we Francji, przystał do Legji Cudzoziemskiej, następnie jednak zwiał z Algeru do Tunisu, gdzie był służącym. Dzięki zręczności dostał się do wojska, awansował, wstąpił do gwardji przybocznej i w krótkim czasie został naczelnikiem tej straży. Mohamed es Sadok basza obdarza go całkowitem zaufaniem.
— A zatem jest to dobry żołnierz?
— Chwacki żołnierz, wierny urzędnik i dobry człowiek. Niestety, przeszedł na islam. Jest przywiązany do dawnej ojczyzny, ale nie chce nic słyszeć o poszczególnych Niemcach. Dla mnie zrobił wyjątek i okazywał mi prawdziwą, serdeczną sympatję, ilekroć go odwiedzałem. Skoro Krügera poznasz, na pewno nabie-