Strona:PL Karol May - Winnetou w Afryce.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Nietylko możliwe, ale nawet wielce prawdopodobne.
Winnetou nie wtrącał się do rozmowy, aczkolwiek znając angielski, rozumiał wszystko. Teraz jednak rzekł tonem zdecydowanym i pewnym:
— Mój brat Old Shatterhand jest na właściwym tropie. Ten Smali Hunter nie jest prawdziwym Smallem Hunterem.
— Nie jest prawdziwym?- — zapytał Bothwell. — Sądzicie, że to nie jest jego nazwisko?
— Sądzimy — odpowiedziałem. — Właściwie nazywa się Jonatan Melton.
— Wymieniłeś już to nazwisko w związku z jego towarzyszem podróży?
— Owszem. Twój Hunter jest właśnie towarzyszem podróży człowieka, pod którego nazwisko się podszywa.
— Wyrażasz się zagadkowo! Wytłumacz mi to, proszę.
Opowiedziałem Emery’emu to, co uważałem za konieczne, odkładając szczegółowe wyjaśnienia na później. Słuchał mnie z coraz bardziej wzrastającą uwagą, a kiedy skończyłem, wyraził niezadowolenie z pobieżnego ujęcia opowiadania. Musiałem tedy powtórzyć ze wszystkiemi szczegółami, począwszy od poprzedniej podróży po Meksyku, aż do dnia dzisiejszego. Skoro skończyłem, nie wyrwał mu się żaden okrzyk, jak to na pewno zdarzyłoby się innemu. Siedział zamyślony i milczący. Wreszcie podniósł głowę i rzekł z błyskiem w oczach: