Strona:PL Karol May - Winnetou 06.djvu/222

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   470   —

z miłości i współczucia, które żywiliśmy dla narodu czerwonych.
Mówiłem taksamo powoli i uroczyście, jak on. Gdy umilkłem, spuścił głowę i siedział tak cicho przez kilka minut. Następnie podniósł głowę i zaczął znowu:
— Old Shatterhand powiedział prawdę. „Jedno Pióro“ jest sprawiedliwy i przyznaje słuszność nawet swoim wrogom, jeśli im się to należy. Gdyby wszyscy czerwoni byli tacy jak Winnetou, a biali jak Old Shatterhand, żyłyby czerwone i białe narody obok siebie jak bracia, kochałyby się, dopomagałyby sobie, a na ziemi znalazłoby się dość miejsca dla wszystkich synów i córek. Ale niebezpiecznie jest dawać przykład, za którym nikt nie pójdzie. Winnetou zginął od kuli, a Old Shatterhand idzie na śmierć męczeńską.
Teraz doszła rozmowa do pożądanego przezeń punktu. Postanowiłem nie uprzedzać go i milczałem. Mówił wiec dalej:
— Old Shatterhand jest bohaterem i będzie musiał wycierpieć dużo strasznych mąk. Czy zrobi swoim dręczycielom tę przyjemność, żeby go słabym widzieli?
— Nie. Jeśli będę musiał umrzeć, to pójdę na śmierć jako mąż, któremu wznoszą mogiłę chwały.
— Jeśli będziesz musiał umrzeć? Czy śmierć swoją uważasz za wątpliwą?
— Tak.
— Jesteś bardzo otwarty!
— Czy wolisz, żebym cię okłamywał?
— Nie, ale wygłaszanie tej prawdy jest wielką śmiałością z twojej strony.
— Old Shatterhand nie był nigdy tchórzem.
— A więc spodziewasz się, że uciekniesz?
— Tak.
Moja szczerość wprawiła go w jeszcze większe zdumienie niż przedtem.
— Uff, uff! — wybuchnął podnosząc ręce. — Dotąd postępowano z tobą bardzo względnie, teraz trzeba będzie większej surowości!