Strona:PL Karol May - Winnetou 06.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   349   —

ochłodzę“. Ja szedłem za Zbawicielem i znalazłem spokój serca. Czemu brat mój nie chce pójść do niego?
— Winnetou nie zna tego zbawiciela!
— Czy mam o nim opowiedzieć mojemu bratu?
Apacz schylił głowę i odezwał się dopiero po chwili:
— Mój brat Szarlih powiedział słusznie. Winnetou nie miłował nikogo prócz niego; Winnetou nie ufał nikomu prócz niego, chociaż mój brat jest bladą twarzą i chrześcijaninem. Winnetou nie wierzy zresztą nikomu, tylko jemu. Mój brat zna kraje i ich mieszkańców, zna księgi białych, jest dzielny w walce, mądry przy ognisku narady, a łagodny dla wrogów. Miłuje dobrych mężów i pragnie dla nich dobrego. Nie oszukał on Winnetou nigdy i dzisiaj powie mu prawdę. Słowo mojego brata więcej dla mnie znaczy, aniżeli słowa wszystkich guślarzy i białych nauczycieli. Czerwoni mężowie ryczą i wrzeszczą, biali zaś mają muzykę, która płynie z nieba i odbija się w sercu Apacza. Niech mi mój brat przetłómaczy słowa, śpiewane przez tych osadników!
Zacząłem od tłómaczenia i objaśnienia Ave Maria, pouczałem go o wierze bladych twarzy i starałem się przedstawić w przychylnem świetle ich postępowanie z Indyanami. Nie posługiwałem się przytem dogmatami, ani zręcznymi sofizmatami, lecz mówiłem w słowach prostych, niezdobnych, łagodnym, przekonywującym tonem, który wdziera się do serca, nie stara się przedstawić rzeczy w lepszym świetle, niż one są w rzeczywistości, opanowywa słuchacza, chociaż nie odbiera mu jego przekonania, że on poddaje się z własnej woli i postanowienia.
Winnetou słuchał w milczeniu. Było to kierowane miłością zarzucanie sieci na duszę, godną wyzwolenia z więzów ciemności. Nawet gdy już przestałem mówić, on długo jeszcze nie ocknął się z zamyślenia, ja zaś nie przeszkadzałem działaniu słów moich ani jedną zgłoską. Wkońcu powstał on i tak się odezwał, podawszy mi rękę: