Strona:PL Karol May - Winnetou 06.djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   290   —

wolemi skórami. Szoszoni zbudowali z kamieni czworobok, w którym złożono zwłoki, poczem wzniesiono nad tem piramidę. Na jej szczycie zatknąłem krzyż z gałęzi, jako zwycięski znak zbawienia. Na prośbę Bernarda przemówiłem krótko a serdecznie nad grobem Allana i pomodliłem się głośno za jego duszę. Wszyscyśmy przejęci byli wzruszeniem z powodu zgonu pełnego nadziei człowieka, a nawet Szoszoni, stojący dokoła w poważnem milczeniu, złożyli ręce, łącząc się z nami w żałobie.
Po pogrzebie nie pozwolili Wężowie Bernardowi oddać się boleści. Cały tydzień jeszcze spędziliśmy tam na łowach, zabawach wojennych i innych rozrywkach. Wreszcie pożegnawszy gościnnych Indyan, powróciliśmy do San Francisco...