Strona:PL Karol May - Winnetou 02.djvu/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   361   —

przynosi wam jeszcze mniej zaszczytu, niż dopiero co wygłoszony dowcip. Nie życzmy sobie wogółe niedźwiedzi przynajmniej w czasie najbliższym, kiedy nas czeka robota. To przecież niezwykła myśl, że możecie skończyć pomiary! Nieprawdaż?
— Szlachetna, Samie, bardzo szlachetna!
— Yes! W ten sposób dostaniemy wszyscy pieniądze, które nam obiecano. Może... thunderstorm! Chciałbym, żeby się tak stało, jeśli teraz dobrze odgadłem!
— Co takiego?
— Żebyście dostali wszystkie pieniądze.. wszystkie!
— Nie rozumiem was.
— To bardzo łatwo zrozumieć. Jeśli robota będzie skończona, musi być także zapłacona. Tamci nie żyją już; więc wam wypłacą ich działy.
— Niech wam się to nie śni, Samie! Nie zrobią tego z pewnością, co wy odgadliście tak mądrze.
— Wszystko jest możliwe, wszystko, tylko musicie zabrać się dobrze do tego i zażądać wszystkiego. Sami prawie wykonaliście całą pracę. Jakże będzie?
— Nie, ani myślę ośmieszać się żądaniem większej kwoty, niż mi się należy.
— Greenhorn, znów greenhorn! Powiadam wam, że tu, w tym kraju, wasza skromność zamorska jest zupełnie chybiona. Jestem dla was życzliwy i dlatego posłuchajcie mej rady. Porzućcie myśl zostania westmanem, gdyż nigdy czemś podobnem nie będziecie. Brak wam do tego wszelkich zdolności. Musicie zatem obejrzeć się za inną karyerą, a do tego potrzeba pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Teraz, gdybyście mieli rozum, moglibyście zdobyć ładną sumę i żyć spokojni przez jakiś czas. Jeśli jednak nie posłuchacie mej rady, to wam kij z wodą popłynie[1] i zginiecie jak ryba, na ląd wyrzucona.

— Niech was o to głowa nie boli. Nie przeszedłem przez Mississipi po to, aby zostać westmanem. Jeśli rzeczywiście tego szczęścia nie dostąpię, nie będę opłaki-

  1. Przysłowie traperskie: dojść do złego wyniku.