Strona:PL Karol May - Winnetou 02.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   351   —

— Zrobił się nów. Nie mogę patrzyć na tę Kliunę-ai!
— A więc dobrze wam wywróżyłem!
— Tak. Stało się zupełnie to, co przepowiedzieliście. Zresztą pewna okoliczność przytem doprowadziła mnie do wściekłości.
— Czy wolno wiedzieć, jaka?
— Wam powiem. Byłem znów u niej wczoraj. W ostatnich dniach źle się ze mną obchodziła, nie spoglądała na mnie prawie i odpowiadała mi zawsze bardzo krótko. Otóż siedziałem przy niej, oparłszy głowę o pal drewniany. Była w nim widocznie drzazga, o którą zaczepiła mi się czupryna. Wstaję, coś mię gwałtownie szarpnęło a czcigodną czaszkę, odwracam się i co widzę, sir... co widzę!
— Perukę zapewne?
— Tak, peruka zawisła na słupie, a kapelusz, zerwany z głowy, upadł na ziemię.
— No, a dawna pełnia w nów się zamieniła?
— Najzupełniej. Stanęła, wytrzeszczyła na mnie oczy, jak... jak na człowieka, pozbawionego włosów na głowie.
— A potem?
— Potem krzyczała i wyła, jakby sama dostała łysiny.
— A wkońcu?
— Wkońcu? No, nów z tego się zrobił. Wypadła na dwór i nie pokazała się później.
— Może wzejdzie wam niebawem jako pierwsza kwadra, lub pełnia!
— Nie! Kazała mi to już powiedzieć.
— Co?
— Żebym nie przychodził już do niej. Głupim zwyczajem chce mieć męża z włosami na głowie. Czyż to nie jest w najwyższym stopniu naiwne?
— Hm!
— Tutaj niema co hmkać, sir! Gdy kobieta wychodzi za mąż, powinno jej być wszystko jedno, czy jej mąż ma włosy na głowie, czy w peruce, jeśli się nie