Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


owych stu Timbabaczów. Pojawienie się białych wywołało wśród nich lekki niepokój, który jednak ustąpił, skoro tylko na czele oddziału ujrzeli swych towarzyszy. Zanim jeszcze biali doszli do owego miejsca, wyszły z chaty na wyspie dwie męskie postacie. Apacz przyłożył dłoń do ust i zawołał:
— Nintropan-hauey! Tu jest Winnetou!
Odpowiedziano mu głośnym okrzykiem; potem obie postacie wsiadły do łódki, przywiązanej u brzegu wyspy, aby popłynąć na drugą stronę. Byli to obaj Niedźwiedzie, ojciec i syn. Wielki Niedźwiedź, wysiadłszy, wyciągnął rękę do Winnetou:
— Wielki wódz Apaczów bywa wszędzie, a gdzie tylko przyjdzie, rozwesela serca wszystkich. — Pozdrawiam także Old Shatterhanda, którego znam, i Old Firehanda, który był ze mną na okręcie!
Kiedy ujrzał ciotkę Droll, po twarzy jego przebiegł uśmiech; przypomniał sobie ostatnie spotkanie z tym śmiesznym człowiekiem i odezwał się, podając mu rękę:
— Mój biały brat jest dzielnym mężem; zabił panterę; witam go!
Tak szedł od jednego do drugiego, podając każdemu rękę. Syn jego zbliżył się do Ellen, która wysiadła z lektyki; skłoniwszy się jej, przemówił łamaną angielszczyzną:
— Mały Niedźwiedź nie spodziewał się, by mógł jeszcze kiedy widzieć białą miss. Co jest celem jej podróży?
— Udajemy się do Srebrnego Jeziora, — brzmiała odpowiedź.
Po obliczu jego przebiegł rumieniec radości, chociaż nie mógł ukryć zdumienia.