Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z dziewczynką.
Ellen, widząc oczy wszystkich skierowane groźnie na siebie, była pewna, że znalazła się w największem niebezpieczeństwie. Wtem przypomniała sobie totem, który podarował jej na okręcie Mały Niedźwiedź. Ten powiedział, że to pismo ocali ją w każdem niebezpieczeństwie. „Jego cień jest moim cieniem, a jego krew jest moją krwią; on jest moim starszym bratem“, brzmiały słowa totemu. Wyciągnąwszy nitkę, na której totem wisiał, odwiązała go i podała temu z Indjan, którego z powodu strasznego wyglądu uważała za niebezpiecznego.
Czerwony rozwinął skórę, przyjrzał się figurom, wydał okrzyk ździwienia i podał totem najbliższemu. Totem przeszedł z rąk do rąk. Twarze się rozjaśniły, a ten, który mówił już do Ellen, zypytał:
— Uff! kto dać ci?
— Nintropan-homosz, — odpowiedziała.
— Młody wódz?
— Tak!
— Gdzie?
— Na statku.
— Wielkie, ogniste kanoe?
— Tak.
— Na Arkanzas?
— Tak.
— To prawda. Nintropan-homosz być na Arkanzas. Kto ludzie tam? — zapytał, wskazując na wąwóz.
— Winnetou, Old Firehand, Old Shatterhand.
— Uff, Uff! — zawołał, a i inni zawtórowali — uff! — Chciał nadal pytać, lecz zaszeleściło w krzakach i wyszli z nich pod wodzą trzech wymienionych biali, którzy