Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pięć lub sześć funtów. Koszula ze skóry bawolej osłaniała mu piersi, bez pomocy guzików, haftek, czy pętlic; rękawy jej sięgały zaledwie po łokcie. Dokoła szyi chustka bawełniana, której pierwotnej barwy nie można już było odcyfrować; na śpiczastej głowie kapelusz, zapewne przed wielu laty był to szary „cylinder“; wówczas zdobił głowę może jakiego miljonera, potem jednak staczał się coraz niżej, aby w szczerej prerji osiąść na głowie obecnego właściciela. Ten, uważając kresę za zbyteczną, oddarł ją, pozostawiwszy zaledwie mały rąbek, za który chwytał, ilekroć miał obnażyć głowę. Za grubym sznurem, naśladującym pas, tkwiły dwa rewolwery i nóż do skalpowania, a nadto kilka woreczków, z najrozmaitszemi drobiazgami, bez których westman obejść sie nie może. Na ramionach miał zarzucony gumowy płaszcz, ale jaki! Ta chluba jego garderoby po pierwszym deszczu tak zeschła się i skurczyła, że już nigdy więcej nie mogła spełnić swego pierwotnego zadania i odtąd właściciel musiał widzieć w niej jedynie burkę huzarską. Wpoprzek swych nóg długich jak Cumison-river człowiek złożył jedną z owych rifles, z których doświadczony myśliwy nigdy nie chybi celu. Ile miał lat, tego nie odgadłby nawet ten, ktoby zdołał określić wiek jego muła. Co najwyżej można się było domyślać, że obaj znają się dokładnie i że już niejedną przygodę przeżyli razem.
Czwarty jeździec siedział na bardzo wysokim i silnym kłusaku. Był otyły, jak beczułka, ale tak kusy, że krótkiemi nogami mógł zaledwie do połowy objąć boki konia. Chociaż słońce nie szczędziło ciepła, nosił futro, coprawda łyse, bowiem wszystkie włosy jego, zgarnięte razem, starczyłyby na pokrycie zaledwie skór-